Rozdział 1 + wstęp

    - Ron, szybciej!! – krzyknęła Hermiona z kuchni ich wspólnego mieszkania. Po rocznej przerwie mieli powrócić na ostatni rok do Hogwartu. Czarodziejka cieszyła się, że terror Lorda Voldemorta został na zawsze zakończony. Wreszcie mogła pomyśleć o wspólnej przyszłości z Ronem, pracy w ministerstwie i cieszeniu się z życia. Nie musiała już funkcjonować w ciągłym strachu. Mimo to na myśl o ostatnim roku w szkole magii przechodziły ją niemiłe dreszcze. Po tylu latach musi pożegnać się z tym miejscem… „Przestań myśleć na zaś, przed tobą wspaniały rok w Hogwarcie!” skarciła się w myślach słysząc kroki swojego ukochanego.

        - Zdaje mi się, że niczego nie zapomniałem. Walizki są, miotły są, Krzywołap jest… Spakowałaś moją pelerynę? – zapytał Ron biegając z zatroskaną miną po całym mieszkaniu. Nie chciał wracać z peronu do domu po zostawione rzeczy. Mając doświadczenie w spóźnianiu się na pociąg, wiedział, że to nie wyszłoby na dobre.

        -  Nie denerwuj się, wszystko mamy. Pora jechać na Kings Cross, nie chce się spóźnić. Harry zajął nam miejsca w czternastym przedziale. – odpowiedziała Hermiona patrząc na zabieganego chłopaka. Niezdarność Rona bardzo ją bawiła – to ona była „tą doroślejszą” w ich związku. Nie przeszkadzało jej to, wręcz przeciwnie. Lubiła dominować nad innymi. Widząc Rona podnoszącego ich walizki, złapała za klatkę z Krzywołapem i teleportowała ich na peron 9 i 3/4. Na szczęście zdążyli na czas i pociąg stał na peronie jakby przypieczętowany do torów.

       - Poszukaj naszego przedziału, muszę zapalić. Obiecuję, w szkole rzucę ten nawyk! – dodała Hermiona widząc karcące spojrzenie chłopaka. Nie była dumna ze swojego uzależnienia, próbowała nawet z nim walczyć, jednak bez skutku. Całe szczęście, że w Hogwarcie obowiązuje zakaz palenia – może wreszcie uda jej się zwalczyć swoje uzależnienie. Na pożegnanie pocałowała Rona i usiadła na ławce. Delikatnie wyjęła z kieszeni paczkę papierosów i zapaliła jednego z nich. Zamknęła oczy i rozmyślała nad czekającym ją rokiem w ukochanej szkole. Nie mogła doczekać się lekcji, dobrze jej znanych nauczycieli, codziennej dawki nowych plotek i Wielkiej Sali, w której niebo zawsze wyglądało inaczej. W tym roku planowała zostać Prefektem Naczelnym gryfonów. Ach, jaka byłaby szczęśliwa mając takie prawa jakie mają Prefekci… Z głębokich rozmyślań wyrwał ją znajomy, wężowaty głos:

       -  Kogo moje oczy widzą… Nasza Granger, kopalnia wiedzy, nie wiedziałem, że fajki to coś w twoim typie! Ktoś chce się wpasować w tłum? Wybacz, brudnokrwiści nigdy nie będą lubiani, a co dopiero jakkolwiek szanowani.

       - Widzisz Malfoy, każdy może robić co chce. A gadkę o szlamach możesz sobie zachować dla siebie, bo wszyscy mają to głęboko gdzieś, szczególnie po wojnie. Co z ciebie za ortodoksyjny typ. – odpowiedziała nieco wkurzona dziewczyna patrząc na tlenione włosy czarodzieja. Draco niezniechęcony jej odpowiedzią usiadł obok niej i odpalił własnego papierosa.
      - Co to za pyskatość Granger, szybko się uczysz. Jesteś pewna, że nie powinnaś należeć do Slytherinu? Aj, wybacz, pomyłka, tam są tylko arystokraci.

       - Nawet nie wiesz jak zabawnie brzmisz – odpowiedziała luźniej Hermiona ze szczerym uśmiechem. „Szczery uśmiech?! Ustaw się do pionu Granger, rozmawiasz z wrogiem!” pomyślała Hermiona i diametralnie zmieniła wyraz twarzy. Z drugiej strony, Malfoy bardziej żartował niż chciał jej dogryść… Może powinna o tym pomyśleć zanim ponownie zacznie być do niego wrogo nastawiona… 
      -   Cieszę się, że jestem jeszcze zabawny. Widocznie tacy jak ja nigdy nie tracą wdzięku. Opuszczam cię Granger, moja kobieta na mnie czeka. Coś czuje, że w tym roku jeszcze na siebie wpadniemy… Lepiej na siebie uważaj. - powiedział tajemniczo chłopak i kłaniając się z nonszalanckim uśmiechem, poszedł w stronę Astorii Greengrass. 

„Ach, więc to Astoria dostąpiła zaszczytu bycia kochanką Dracona” pomyślała dziewczyna patrząc na dwójkę namiętnie całującą się przy drzwiach pociągu. Zachowanie blondyna bardzo ją zdziwiło i nie chodziło o pieszczącą się nawzajem parę. Rozmowa z nim była jakaś… Inna. Hermiona była przyzwyczajona do wymiany wyzwiskami, głośnego krzyku i wściekłości. Tym razem Malfoy był jakby mniej nastawiony na kłótnię. Z drugiej strony nie był już śmierciożercą, a wojna zmieniła bardzo wielu ludzi. Czy to możliwe, że Malfoy nie był już tym, za kogo od zawsze go miała? „No nie wiem, to dalej ta sama osoba… To przez niego moje pierwsze lata w Hogwarcie nie były bajką” pomyślała Hermiona gasząc papierosa. Malfoy to Malfoy. Zapewne tylko się z nią droczył albo chciał mieć z niej ubaw. Dziewczyna nie chciała już o nim myśleć, więc podążyła do swojego przedziału. Po drodze minęła wiele znajomych twarzy, co wywołało u niej falę wspomnień z ubiegłych lat. Tym oto miłym akcentem weszła do pociągu w poszukiwaniu swoich przyjaciół. Szła długim, wąskim korytarzem pełnym mniejszych przedziałów, gdy w jednym z nich zauważyła rudą czuprynę Rona. Otworzyła drzwi, a widząc to, co działo się w środku, automatycznie rozwarła usta w szoku...

________________________________________________________________________________

Hej wszystkim :) Mój nickname to Hannah Malfoy, ponieważ nie chcę podawać prawdziwych danych na tym blogu. Na początku moja historia znajdowała się na painfull-love-dramione.blogspot.com , ale postanowiłam przenieść go tutaj dzięki dziewczynie, która wcześniej prowadziła tego bloga. Od dawna interesuję się Dramione, a mając pomysł na własną historię pomyślałam, że fajnie by było założyć bloga. Z myślenia przeszłam w czyny - i oto jestem! Od razu mówię, że historia będzie miała 25-30 rozdziałów. Zamierzam dodawać posty co tydzień, jestem sumienną autorką :) W mojej opowieści Hermiona nie jest już grzeczną dziewczynką - fakt, lubi się uczyć i kujońskie przyzwyczajenia nadal będą się pojawiały, ale ma również elementy niepodobne do jej książkowej postaci typu palenie czy... Co ja Wam będę mówić, reszty dowiecie się wkrótce! Możecie się również dziwić, że Draco był całkiem miły dla Herm - nie robię z tego opowiadania szybkiego romansu i dłuuugiej miłości, będzie wiele zwrotów akcji! Mam nadzieję, że zostaniecie ze mną jak najdłużej. Nie zrobię też czegoś typu "Za 20 komentarzy nowy rozdział!", bo nie na tym polega pisanie. Chcę mieć dużą ilość odbiorców, a nie wymuszone komentarze. Bez zbędnego przedłużania, widzimy się za tydzień!

PS: Od razu mówię, że nie ukradłam tego bloga nikomu. Dobra duszyczka, która nie chciała już pisać Dramione oddała go w moje ręce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz